Życie w UK #2 - NINo
Witajcie w nowym poście!
Kolejny tydzień już prawie za nami :) Dziękuje za odzew pod poprzednim postem!
Dzisiaj kolejny wpis z serii Życie w UK. Tym razem opisze Wam po krotce o numerze NIN o którym wspomniałam ostatnio.
National Insurance Number jest to indywidualny numer identyfikacyjny, każda osoba podejmująca się legalnej pracy w Wielkiej Brytanii musi takowy posiadać. Porównywalny jest do polskiego numeru NIP (lub tez PESEL).
Numer ten jest nam również potrzebny do założenia konta bankowego czy składania wniosków o zasiłki.
Pierwszą rzeczą którą trzeba wykonać jest zatelefonowanie do Jobcentre Plus. Zostaniesz poproszony o podanie informacji o sobie (dane personalne, narodowość, miejsce zamieszkania w UK).
Kiedy zostanie wyznaczone spotkanie (czeka się na nie różnie, jedni czekają miesiąc inni tydzień) należy skompletować potrzebne dokumenty. Oprócz swojego dowodu/paszportu, trzeba okazać potwierdzenie adresu zamieszkania, który wcześniej podaliśmy (np. Faktura, jakiś rachunek). Ja zarejestrowałam się wcześniej do lekarza rodzinnego i to przedstawiłam jako potwierdzenie. Jednak z tego co słyszałam to czasem nie chcą przyjąć tego dokumentu.
Co do samego spotkania, moje trwało zaledwie 10 minut. Niektórzy znajomi mówili, ze byli bardzo długo trzymani i przepytywani.
Na samą rozmowę można mieć tłumacza lub po prostu z kimś przyjść nam bliskim. Mnie jednak nie chcieli wpuścić z siostrą mojego chłopka i musiałam iść sama. Przy wejściu stał niemiły ochroniarz i wyprosił mojego towarzysza na zewnątrz! Nawet nie mogła poczekać w środku...
Przy drugim stoliku odbywała się już rozmowa, była to jakaś muzułmanka wraz z mężem, która kompletnie nic nie umiała po angielsku i mąż za nią odpowiadał lub jej tłumaczył. Dlatego nie wiem dlaczego mnie tak potraktowali, ale trudno. Przyjął mnie miły pan, który zapytał tylko po co przyjechałam i czy mam już prace. Ja jednak jeszcze wtedy nie miałam. Mężczyzna zapisał te informacje, zeskanował mój paszport, poprosił o podpis i tyle. Tak wyglądało moje spotkanie. Czyli nic strasznego, chociaż sama się bardzo stresowałam. Nie wiedziałam czy nie zapyta się o coś czego nie rozumiem.
Na samą rozmowę można mieć tłumacza lub po prostu z kimś przyjść nam bliskim. Mnie jednak nie chcieli wpuścić z siostrą mojego chłopka i musiałam iść sama. Przy wejściu stał niemiły ochroniarz i wyprosił mojego towarzysza na zewnątrz! Nawet nie mogła poczekać w środku...
Przy drugim stoliku odbywała się już rozmowa, była to jakaś muzułmanka wraz z mężem, która kompletnie nic nie umiała po angielsku i mąż za nią odpowiadał lub jej tłumaczył. Dlatego nie wiem dlaczego mnie tak potraktowali, ale trudno. Przyjął mnie miły pan, który zapytał tylko po co przyjechałam i czy mam już prace. Ja jednak jeszcze wtedy nie miałam. Mężczyzna zapisał te informacje, zeskanował mój paszport, poprosił o podpis i tyle. Tak wyglądało moje spotkanie. Czyli nic strasznego, chociaż sama się bardzo stresowałam. Nie wiedziałam czy nie zapyta się o coś czego nie rozumiem.
Dostaniecie dokument z różnymi informacjami oraz zastępczym numerem, który można podać pracodawcy. W ten sposób możecie legalnie otrzymać pracę :)
Następnie po pewnym czasie dostaniecie również list z właściwym numerem NIN. Tak wygląda cały proces starania się o National Insurance Number.
A jak u Was to wyglądało? Jak przedstawia się cała ta sytuacja w innych krajach?
Do następnego!
Jezu jak to czytam to wszystko wydaje sie takie trudne :O
OdpowiedzUsuńZapraszam https://ispossiblee.blogspot.com/2019/03/everyday-coat.html
Tylko tak się wydaje na początku :D
Usuńja pamiętam, że dosyc długo siedziałam jak dostawalam nin, ale mimo wszystko było dosyć miło :D
OdpowiedzUsuńJa niestety nie wypowiem się w tym temacie, ponieważ nie pracowałam za granicą, ale przynajmniej dowiedziałam się czegoś nowego :)
OdpowiedzUsuńTa seria postów jest bardzo przydatna! Na pewno pomoże wielu osobom, które myślą o przeprowadzce do UK :)
OdpowiedzUsuńTo wszystko jakieś takie skomplikowane się wydaje :o
OdpowiedzUsuńCzęsto tak jest, ale to tylko tak się wydaje :D
UsuńInteresujące. Nie wiedziałam, że konieczna jest taka rozmowa. Ciekawy blog, poszerzył moją wiedzę. Obserwuję i pozdrawiam! ❤
OdpowiedzUsuńDziękuje!
UsuńWydaje się skomplikowane, ale jak widać nie było aż tak źle :P
OdpowiedzUsuńdokładnie, nie można się źle nastawiać ;)
UsuńUmawiałam się telefonicznie- trafił mi się mega miły pan po drugiej stronie a po 15 minutach byłam wolna. Moja siostar miała gorzej bo maglowali ja chyba dobre poł godziny
OdpowiedzUsuń